[płyty]
Heavy Metal Pages  

Lost Horizon

Pytania: Tomasz Ksiazek
Odpowiedzi: Wojtek Lisicki

 

Nie wiem zbyt wiele o poczatkach grupy. Móglbys opowiedziec historie narodzin Lost Horizon?

Lost Horizon jako nazwa gloryfikuje zespól dopiero od 98 roku. Jest kontynuacja Highlander, pod którego szyldem dotychczas istnielismy. Zmiana nazwy spowodowana byla tym, ze w Niemczech od dawna istnieje juz zespól (arcy kicz) o tej nazwie, który wydal juz szesc (!) plyt. Niestety dopiero teraz doszlo to do naszej wiadomosci. Nie bylo sensu sie nawet denerwowac i podlamywac (co oczywiscie w praktyce wygladalo "nieco" inaczej). Musielismy zmienic nazwe i koniec. Highlander powstal w 89 roku i istnial do 94 roku. Bylismy wtedy bardzo aktywnym zespolem. Przez ten czas nagrane zostaly trzy "demówki", ale nie w celu wysylania do wytwórni. Nagrania byly robione wylacznie dla wlasnej przyjemnosci. Kto wtedy myslal o wytwórniach. Liczylo sie tylko granie. W 94 wszyscy czlonkowie zespolu, oprócz mnie, wyjechali do MI (Musician Institute) w Los Angeles. Nic mnie tam nie ciagnelo, mialem inne plany i ful roboty. Z reszta juz na poczatku 94 zalozylismy z Michaelem (teraz w Dark Tranquillity) i Peterem, LUCIFERION, który kompletnie mnie pochlona. W 95 wyszedl album Demonication (The Manifest) dla Listenable Records. Jezdzilismy po Europie dewastujac sceny tornadem. Po roku wrócili wszyscy Highlanderzy. Basista Martin (teraz w Lost Horizon) wskoczyl do LUCIFERION i kapela dostala extra kopa. W tym czasie reszta Highlanderów poznajdywala sobie inne zajecia. Niestety Luciferion jako kapela nie utrzymal sie dluzej niz do polowy 97 roku. Kilku czlonków mialo zbyt amatorsko-olewcze podejscie, co bylo nie do przyjecia. Po jakims czasie po prostu przegieli pale i zamknalem kram. Przez nastepne póltora roku robilem material na druga plyte Luciferion, nie biorac nikogo pod uwage. ...I zrobilem. To byl ogólnie czas strasznego syfu w moim zyciu. Nie mialem za bardzo kontaktu z rzeczywistoscia. Bylem pograzony w transie komponujac ten material, co z reszta slychac (robocza wersja midi) - to muzyka z otchlani. Ale musialem chwiolowo odlozyc to na bok bo skonczylbym w Pikutkowie... Zaczalem sie z nowu spotykac z rdzennymi Highlanderami - Christianem i Martinem. Braterskosc, podobne nastawienie i zew True Metalu byl namacalny i napelniajacy. To zjednoczenie bylo poczatkiem odrodzenia. Swieza energia i profesionalne podejscie postawilo caloksztalt w zupelnym innym, nowym swietle.

Dlaczego akurat Lost Horizon? Rozumiem, ze ma to jakies alegoryczne znaczenie?

Nazwa Lost Horizon to rezultat niesamowicie zmudnej analizy slów. Niedosc, ze musialo pasowac ideologicznie, to jeszcze brzmiec intelektualnie, przebojowo, wielko, oryginalnie - przez co mozliwie jak namniej podobnie do nazw innych zespolów. Kosztowalo mnie to wiele nerwów i czasu. Nazwa odzwierciedla to co reprezentujemy jako zespól. Przedstawia nas jako personifikacje powrótu "zaginionego horyzontu". Pragniemy przywrócic (inspirujac) innym, a zarazem po czesci i samym sobie, sposób czystego i swiadomego spojzenia na egzystencje jak i do niej podejscia, które dla wielu zostalo kompletnie zatracone lub zacmione na pewnym etapie zycia z róznych powodów. Nazwa zespolu nalezy byc interpretowana jako Once Lost Horizon, czyli niegdys utracony horyzont, który my ponownie staramy sie ukazac tym, którzy go utracili i tym którzy go szukaja. To "Once" jest nie pisane wiec i niewidoczne, ale zawsze tam jest.

Powiedz skad wzieliscie tak doskonalego wokaliste? Jest naprawde niesamowity!

Pamietalismy go z jakiejs imprezy wiele lat temu, na której spiewal covery. Jedyne co sie nam utrwalilo w pamieci to ze mial magiczny i maksymalnie metalowy wokal. No i to ze nazywal sie Daniel Heiman. Zwerbowanie go zajelo nam troche nerwów miedzy innymi dla tego, ze on ma stajnie z konmi i od cholery innych zwierzat o które musi dbac, ale jak widac doszlo do skutku. Teraz wiem, ze po prostu przestraszyl sie wtedy wielkosci naszych planów.

Maniera wokalna Daniela, czasem troche przypomina C.O.E. (z czasów Scanner`a) a czasem Scheepers`a, jest mimo wszystko bardzo charakterystyczna i dosc oryginalna. Chyba sie ze mna zgodzisz, ze Daniel (nie ujmujac niczego rewelacyjnym instrumentalistom) to mocna strona Lost Horizon?

Z pewnoscia. Daniel ma glos niczym stworzony do Metalu. Wiekszosc recenzji podkresla jego niepodwazalna role w caloksztalcie. Aczkolwiek, nalezy wiedziec, ze wrodzony glos to nie wszystko. Stereotypowym stwierdzeniem o talencie jest na ogól fraza - "pewien procent talentu a reszta to ciezka praca", co sie z reszta calkowicie zgadza. Tak i w tym przypadku, Daniel ma DALEKO do wokalnej doskonalosci. Musi jesze BARDZO nad soba popracowac. Jest nieokszesanym zywiolem oscylujacym we wszystkich kierunkach. Pozytywnych i negatywnych. To jest w tym momencie cecha ujemna bo nie ma calkowitej kontroli nad tym co robi. Strasznie lalem go batem podczas nagrywania plyty. Prawie juz plakal przy ostatnich wokalach. Wyciagnalem z niego ostatnie soki, o których istnieniu nawet sam nie wiedzial. Nie bylo nawet innej mozliwosci bo dolaczyl do nas dopiero przed samym wejsciem do studia, a wiec kompletnie nie znal materialu. Gratuluje mu tego wyczynu... sobie natomiast cierpliwosci. Nie ma zmiluj sie, z Lost Horizon konczy sie amatorstwo w naszym zyciu muzycznym.

Dlaczego zdecydowaliscie sie oddac pod skrzydla Music For Nations? Jestescie zadowoleni ze wspólpracy?

Wyslalismy piec czy szesc egzemplarzy demonstracyjnych-CD, zawierajacych owe dwa utwory, do uprzednio wybranych, metalowych wytwórni. I tak rozpoczal sie okres o charakterze prawnym - czyli analiz ofret, spotkan z reprezentantami wytwórni, adwokatami... Wszystko jednak zaczelo wskazywac w strone Music For Natiotns. W porównaniu do reszty stresujaco-dusigroszowych labeli, zdawala sie emanowac spokojem, starzem, klasa, chojnoscia i profesionalizmem. A gdy konkretnie przedstawili oni warunki kontraktu, stalo sie to jedynym logocznym kierunkiem. Nie bylo juz watpliwosci... Music For Nation wydaje sie byc bardzo solidna wytwórnia, w kazdym razie na tym etapie na którym sie obecnie znajdujemy. Tak dlugo jak nie beda nas ograniczac oraz wywiazywac sie z obowiazków widze kwitnaca wspólprace. Jedyne co mozna im zarzucic to to, ze sa slamazarni i niesamowicie malo aktywni w organizowaniu tras, czy wkrecaniu nas na koncerty i festiwale. Tu chodzi mi gula nieziemsko.

Nagraliscie wybitny album. Móglbys naswietlic choc troche proces tworzenia "Awakening The World"?

Embrion, czy bardziej oryginalna forma utworów zawatych na plycie, siega okresu od 89 do 94 roku, czyli czasu kiedy aktywny byl Highlander. Utwory formowaly sie wtedy w sposób dosc klasyczny, czyli robilem je partiami, przychodzac na próby juz z gotowymi, przemyslanymi czesciami. Czasami drugi gitarzysta tez cos dokladal. Gdy zregenerowalismy zespól w 98 roku, stare aranzacje odczulismy jako nieziemsko archaiczne i amatorskie. Tak wiec od 98 az do ostatniego dnia nagran Awakening The World toczylo sie, graniczace z obledem pod wzgledem czasowym i zaangazowania, re-aranzowanie utworów. Obecne, doprowadzone do perfekcji utwory, sa niemozliwe do porównania ze starymi wersjami. Po fazie prierwszej, czyli gruntowej aranzacji szkieletów wszystkich utworów, maksymalna uwaga poswiecona zostala detalowemu szlifowi kazdego z instrumentów z osobna. W nastepujacej kolejnosci: perkusja, bas, gitary (rytm), teksty, wokal, klawisze, solówki, efekty. Oczywiscie caloksztalt byl "elastycznie" brany pod uwage podczas tej "molekularnej fragmentacji".
Na tej plycie, kazde udezenie, ton, slowo i mysl wybalansowane zostalo z opentancza dokladnoscia wspólgrajaca z aktualnym podejsciem czlonków zespolu do rzeczy tyczacych zycia i poza, oraz do muzyki samej w sobie. Chodzilo o stworzenie mozliwie najlepszego balansu. Na przyklad, wiele czesci aranzacyjnych stworzone zostalo "przed-czasowo", przez co nalezy rozumiec, ze zostala "dopusczona" ekstrymalnie mala wyrozumialosc w stosunku do instrumentalnych (obecnych) ograniczen czlonków zespolu, i tylko dzieki stuprocentowemu zaangazeniowi wszystkich, przeforsowane zostaly nawet te poczatkowo zupelnie niemozliwe partie kompozycyjne. Powodem tego jest podejscie, ze jedyne co sie liczy to osiagniecie tej formy dziela jaka wedlóg twórcy jest odzwierciedlajaca jego wizje caloksztaltu, na drodze do czego ograniczenia sa tylko lezacymi pod nogami klodami, które nalezy po prostu usunac by osiagnac cel.

Caly material nagrany zostal w Geteborgu i jego okolicach. Staralismy sie do nagrania kazdego instumentu uzyc innego studia. Chodzilo o klimat i zróznicowanie sprzetu.

Perkusja - Studio Freedman, Geteborg, Bas - BMC/Meta 4 Music Studios, Geteborg, Gitary (rytm) - BMC/Meta 4 Music Studios, Geteborg, Solówki - Metalking Domain, Geteborg, Klawisze - Studio Fredman, Geteborg, Mix instumentalny - Studio Fredman, Geteborg, Wokale - Studio Mega, Bollebygd, Mix koncowy - Tremolo Music Studio, Geteborg, Mastering - The Mastering Room, Geteborg

Musze Ci powiedziec, ze Wasz debiut po prostu wgniótl mnie w ziemie, gdy uslyszalem go po raz pierwszy usmiech owinal mi sie dookola glowy. Ciekawe jak Ty oceniasz "Awakening The World" z perspektywy czasu? Czy jestes zadowolony z efektu koncowego?

Cieszy mnie Twoja reakcja :) Osobiscie jestem bardzo zadowolony z rezultatu. Staram sie sluchac calosciowo, nie detalowo. Pragne by moje analityczne podejscie do tego materialu zakonczylo sie juz. Plyta jest nagrana i niczego juz nie zmienie. To jest trudne bo ja znam kazdy mikroskopijny ulamek tego materialu. Ogólnie, oprócz niedociagniec, które tylko ja sam slysze, album jest taki jaki chcialem zeby byl. Zrobilem co tylko bylo w mojej mocy. Jako kompozytor utworów i producent, moge powiedziec, ze uzylem wszyskich moich technicznych i muzycznych, ale i fizyczno-psychicznych umiejetnosci i zdolnosci. Zawsze tak robie. Po czyms takim moge oznajmic, ze zrobilem jak potrafilem najlepiej. Obecnie lepiej niz to nie móglbym w stanie zrobic. Dobrze wiedziec gdzie sie stoi, a nie fruwac w wyimaginowanym swiecie "mozliwosciowego narcyzmu", co powoduje ze czlowiek stoi w miejscu, myslac, ze jest lepszy niz faktycznie jest. Przy takich okazjach zawsze wyciskam z siebie krancowo soki i awansuje do kolejnego poziomu osobistego rozwoju. Ale oczywiscie nie mozna tez zanizac sie przesadna samokrytyka, wtedy zanika wiara w siebie i sila przebicia. To wszystko musi byc wybalansowane.

Porównujac Lost Horizon do wielu innych grup, które uformowaly sie w ostatniej dekadzie, trudno nie zauwazyc, ze jest cos co wyróznia Was z tego tlumu neoklasycznych formacji. Jak myslisz, co sklada sie na Wasza Wyjatkowosc?

Na to, ze ludzie odbieraja nas inaczej od innych zespolów, wplywa wiele zasadniczych czynników. Po pierwsze nie jestesmy zblazowanymi i skapcialymi, rockowymi frajerami w wyplowialych jeansach i czarnych koszulkach, podniecajacymi sie brzmieniem swych kretynskich Fenderów i lampowych pieców. Charakteryzuje nas witalny duch, zew prawdziwego Metalu, emanujaca czysta i prawdziwa pasja, aranzacyjna swiadomosc, docelowosc, niekonczonca sie inspiracja i motywacja, kosekwentnosc, bezkompromisowosc, magiczne podejscie do muzyki i ogólnie do sztuki, namacalny mistycyzm, totalne zaangazowanie zarówno praktyczne jak i ideologiczne, odmienny ilustratywny immage oraz wiele innych aspektów, o których wiekszosc tych nieruchomych zgietych w palaki na scenie, podrygujacych palantów nie ma pojecia. Co sie tyczy akurat nowoczesnej sceny Power Metalowej to mamy z nia ekstremalnie malo wspólnego. Cos takiego jakby sie zapytalo DeMaio z Manowar co sadzi o Stradivarius. Bez sensu...

Okladka oraz teksty wydaja sie tworzyc okreslony koncept. Czy móglbys nam dokladnie przedstawic o co w nim chodzi. Skad wzial sie pomysl aby ukazac Was jako zbawców zstepujacych na Ziemie?

Lost Horizon to ideologiczny front. Slowo "koncept" w relacji z wydawanymi przez nas albumami moglo by miec lekko oganiczajace/negatywne brzmienie. Zespól Lost Horizon to jedna z form reprezentujacych nasze osobowosci i podejscie do istnienia. Wszystko to w kompozycji z muzyka i cala reszta "image'u". Bedziemy starali sie krancowo prawdziwie przekazywac to co naprawde uwazamy/czujemy/pragniemy. Kazda kolejna plyta bedzie coraz bardziej dojzala. Na Awakening The World przykladamy szczególna wage do pewnych szczególnych aspektów, na kolejnych plytach przykladac ja bedziemy do innych. Aczkolwiek bedzie to zawsze jednoscia, bo przeciez to wszystko jest z soba powiazane w naturalny sposób.

Oto bardzo uproszczone tlumaczenie okladki.
Miejce - swiat na slepym kursie - Ziemia. Figury w garniurach - reprezentuja infektorów dusz/umyslów. Tu przedstawieni jako sterujacy swe ofiary jak marionetki, biczujacy je harapami bezwzglednosci. Oczywiscie garnitury sa tu jedynie symbolem - ten "rodzaj" wystepuje we wielu innych (jezeli nie we wszystkich) formach. Glowy zwierzece - to podkreslenie wyrazu ich wyrafinowania. Specyficzne, typowe rasy zwierzat symbolujace to co ogólnie przyjete za podle (dla ulatwienia przekazu). Hiena, swinia, szczur, sep, chybryda pit bull... Weze - symbolizuja pleniace sie klamstwo. Wir - symbolizuje wymiar naszej wspólnej zjednoczonej mysli oraz obudzenia/odrodzenia, gdzie promienie to emanujaca Sila. Ludzie - symbolizuja otumanione, wykorzystywane ofjary, gdzie opaski na oczach to symbol ich oslepienia. My... niosacy nowa, czysta mysl.

Zawartosc tekstów wszystkich utworów jest z soba powiazana ideologicznie.

Oto bardzo skrócone ich streszczenie:
Mówia o zadowalajacym i witalnym bycie, który sukcesywnie przeksztalca sie w totalna udreke i ból egzystencjalny pod naciskiem ekstremalnie negatywnych wplywów w róznych formach, które miedzy innymi poprzez stwarzanie poczucia winy i strachu, konfundowywanie, korupcje, omotanie i wiele innych zatruwa indiwiduum. (Poruszane jest takze zjawisko autodestrukcji.) Czlowiek pada ofiara klamstw, glupoty, primitywizmu, slepoty, ograniczenia, slabosci, autodestrukcii, zlej wiary w siebie, bezcelowosci etsetera, etsetera. Wpada w najczarniejsza odchlan i bladzi w ciemnosciach. Gdy dosiega "dna" slyszy nagle ten szczególny glos z najglebszych czelusci swego ego, który z pomoca Mocy przynosi przebudzenie. Przebudzenie jest nowym porzadkiem. Droga z powrotem ku redintegracji, czyli doprowadzenia calosci do balansu, ale i powrót na rozdroze na którym niegdys zeszlo sie na bledny szlak. Czlowiek nigdy nie bedzie juz taki jakim byl niegdys, ale ból dal mu nowa sile. Teraz, widzi on, slyszy, czuje, mysli i odczuwa nieporównywalnie lepiej. Mroczne doswiadczenia odwraca on na swoja kozysc. Wiedza jasnosci miesza sie z wiedza mroku w perfekcyjnej kompozycji. Znajduje on idealna kombinacje, naturalny balans. Przez to harmonie i zrozumienie. Przez to wiedze i sile. Przez to sens i siebie samego. Równoczesnie wytworzyl on gleboki wglad zbazowany na wszystkim czego doswiadczyl. Teraz wypowiadajac wojne przeciwko infektorom dusz którzy rzadza swiatem, a moze i poza...

Zastanawiajac sie nad ideologia albumu, przebudzenia swiata, otworzenia oczu zaslepionym umyslom, mozna dostrzec pewne podobienstwa laczace sie z "Rokiem 1984" i "Folwarkiem zwierzecym" Orwell`a. Czy "Awakening The World" to równiez ostrzezenie przed takimi systemami jak totalitaryzm?

Nie bezposrednio. Totalitaryzm jako taki nie jest jednym ze szczególnie "podkreslonych" tematów na "Awakening The World". Bedzie poruszony w niedalekiej przyszlosci. Ale ze to wszystko jest z soba powiazane, moge powiedziec ze po czesci kwestja totalitaryzmu jest zawarta.
Co sie tyczy asociacji do powyzszych filmów to BARDZO je sobie cenie, mimo ze nie jestem pod takim ich wplywem by mialo to bezposrednie odzialywanie na moja twórczosc czy nasze podejscie. Awakening The World powstal zainspirowany odsrodkowo.

Kto jest autorem okladki?

Wykonanie graficzne calego bookletu to dzielo Niclasa Sundina, gitarzysty z Dark Tranquillity. Oprócz muzyki, jest on webmasterem oraz grafikiem komputerowym. Zarówno koncepcja jak i kompozycja okladki oraz tylu CD, to juz moje sprecyzowane spojzenie. Reszta ksiazeczki to nasza wspólna aranzacja.

Jaka byla reakcja ludzi i prasy na Wasz debiut?

To zalezy gdzie. W krajach gdzie nalezaloby oczekiwac niekonczoncych sie gloryfikacji w zwiazku z tego rodzaju muzyka, mamy dosc slabe noty. Sa nimi Niemcy i Szwecja. Oczywiscie mówie tu tylko i wylacznie o recenzjach w prasie i sieci internetowej, czyli recenzentów. Kwestia sprzedazy jest bardzo zadowalajaca wszedzie. Czasami czlowiek lapie sie za glowe i zastanawia czy oni naprawde wiedza czego chca. Na przyklad Niemcy, ogólnie gloryfikujace kapele z gruntu koserwatywne i prostackie, oczywiscie przypiepszaja sie do naszego wygladu i przy okazji na maksa podlaczaja pod to muzyczne porównywanie do innych kapel, wrecz na sile. Czesto do Hammerfall czy Stradivarius, co mnie przyprawia o mdlosci i zachwiewanie balansu zpowodowane smiecho-placzem. Oni zawsze musza na samym poczatku obrobic ci ass a pózniej go calowac. Frajerzy...
Za to niesamowita niespodzianka sa Stany! Najwyrazniej trafilismy w samo sedno serc jankeskich recenzentów, ale i sluchaczy. Co tu duzo mówic, wystarczy pójsc na nasza strone do dzialu Reviews & Interviews. To samo Ameryka Poludniowa, Japonia oraz polódniowo-zachodnia czesc Europy, czyli niezblazowane czesci swiata nadal odczuwajace sztuke czysto.

Jakie macie plany tyczace trasy. Czy jest szansa, ze zobaczymy Was na zywo w Polsce?

Plany sa zawsze, ale nawet te poczatkowo realistyczne wydaja sie po chwili byc pisane patykiem na wodzie. Byly juz trzy proponowane opcje tras pod zad: raz z Helloween, pózniej miala byc Gamma Ray, i ostatnio Iced Earth. Niestety wszystkie trzy wycofaly sie w którejs tam fazie. Pózniej dowiedzielismy sie z drugiej reki (bardzo pewnej), to co z reszta sami i tak przeczówalismy, ze po prostu wszystkie trzy kapele trzesly dupami zebysmy im po prostu nie zabrali showu i uwagi publicznosci. "Lekka" przesada. Ale nic z reszta dziwnego - ok fakt, oblatane idolskie kapele z wieloletnim starzem i oddanymi fanami, nikt im tego nie próbuje odebrac (!), tylko ze jest jeden inny "drobny" problem, czyli to, ze po naszym koncercie wygladaloby jakby wyszli kablowi na scene w swoich, juz wspomnianych, koszulkach i jeansach. Takze rozumiemy dla czego nic z tego nie wyszlo. Mimo wszystko, znowu musimy czekac. Co sie tyczy Polski to jest to raczej dosc odlegla przyszlosc. Po prostu nadal wielu aranzatorów nie odwaza sie robic z Polska zadnych interesów. To po pierwsze. Po drugie (choc nawet powinno byc jako "po pierwsze"), z tego co sam wiem, popyt w Polsce na tego rodzaju muzyke jest arcy mierny. Nie wiem za bardzo dla kogo bysmy tu grali. Ale oczywiscie BARDZO bym chcial.

Prowadzisz równiez druga grupe pod nazwa Luciferion, móglbys cos o niej powiedziec? Daloby rade porównac Lost Horizon z Luciferion?

Porównac z Luciferion... w obecnej formie, tak. W starej wogóle. Kiedys to byla niedojzala forma eksprecji, teraz ma to przemyslana, intelektualna forme z okreslonym celem. Pokrywa sie w wiekszosci z przekazem Lost Horizon, tyle ze w troche innej formie, maksymalnie ekstrymalnej. Nie chodzi mi tu nawet o muzyke, bo to wiadoma kwestia. Luciferion jako kapela nie istnieje, ale jako nazwa i aktywna forma studyjna jak najbardziej. Wiem, wiem, juz nie raz obiecywalem, ze druga plyta juz niedlugo itp, ale nigdy nie bylo odpowiedniego czasu by sie tym zajac. W chwili obecnej zrobiony jest material na póltora plyty. To pierwsze pól mam zamiar wydac w formie czterech utworów plus stare piecioutworowe demo. Zrobie tak dla tego, ze podokanczalem od lat lezace aranzacje, dodajac do nich nowoczesna mysl i wiele nowych rifów. Juz slysze komentarze w "eterze" typu -"no tak, pozrzucal resztki do garnka i zrobil plyte-zlepek", o nieee nic bardziej blednego, jak bym tak nie mógl, zjadlbym sie sam od srodka. Ta plytka bedzie jak zwykle autentyczna i bardzo ciekawa - wiele emocji z róznych okresów uformowane w jednosc. Przyznam sie, ze nie moge sie juz doczekac. Dopiero potem wydam cala plyte, która bedzie jednolita caloscia pod kazdym wzgledem.

Skad czerpiecie inspiracje?

(cytat wlasny)
Moja inspiracja zlozona jest z wielu czynników. Matka zawsze oprócz mlekiem, karmila nas muzyka, sztuka i inspiracja "zauwazania". Starszy, dbal o myslenie o charakterze scislym, ale tez i o mozliwie najczestrze przebywanie w przyrodzie i o rekreacje. Jako mlody bolek wychowany bylem na basniach i w naturze. To bardzo wazne. Einstein zawsze podkreslal, ze to podstawa do rozwoju wyobrazni. (...)
Kazdy ma wsobie cos szczególnego. Jest rezultatem wszystkich zdarzen swojego zycia. Zawsze jest cos co z czasem przewaza i sie wyszczególnia. Zawsze jest cos w czym jest sie szczególnie dobrym w stosunku do wszystkiego tego co sie reprezentuje. Mam na mysli oczywiscie pozytywne cechy. Cechy negatywne nalezy w sobie niszczyc, bo cie zjadaja. Innych tez. Jezeli te szczególne mozliwosci/predyspozycje równoczesnie zazebiaja sie z zainteresowaniem, to odpowiedz sama sie nasuwa. Trzeba za tym isc. Sluchanie starych pchajacych cie na spajacza konserw czy ortodonte, bo sami nimi sa, to istna glupota, za która pózniej placi sie zmarnowanym zyciem. (Oczywiscie, sa wyjatki i szczególne okolicznosci.) Trzeba zidentyfikowac wlasne, pozytywne pragnienia, sprecyzowac je, i zdecydowanie i konsekwetnie rozwijac w wymarzonym przez siebie kierunku. Mozna oczywiscie próbowac byc omnibusem, ale malo komu wychodzi to na zdrowie w obecnych warunkach "naziemskich". Domyslam sie, ze wiele osób siedzacych w klimatach black/death moga uwazac to wszystko co mówie za jakiegos rodzaju wywody graniczace z New Age czy cos w tym rodzaju, czy nawet z religia. Nic bardziej blednego. Nie mam nic wspólnego z tymi przejsciowymi formami interpretacji. Ani zadnymi innymi. Mówie wylacznie wlasnymi slowami. Jazeli chodzi o moja inspiracje, to jest to oczywiscie wspólne oddzialywanie róznych czynnników. Te najbardziej odgrywajace role to: ogólny romantyzm w stosunku do otaczajacego mnie swiata, odkrywanie swiata muzyki i jego praw, lacznosc z magia natury, poszukiwanie i dazenie do balansu i charmoni w sobie samym, co pozwala byc efektownym i wydajnym, obcowanie z ludzmi o podobnych wartosciach i inne.

Czy bedac glównym kompozytorem dopuszczasz do glosu pozostalych muzyków? Jak wiele maja do powiedzenia?

Co do aranzacji niewiele, wrecz nic. Oni nie sa kompozytorami, tylko muzykami. Ale zawsze podkreslaja, ze sie znajduja w tej metodyce pracy i ze to im odpowiada, takze nigdy nie ma niezgody. Ale jestem zawsze otwarty na uwagi, nowe pomysly i kreatywna krytyke. Wrecz z otwartymi ramionami. Tyle ze zadko kiedy jest mi ona udzielana. Aczkolwiek jako "magik" stojacy wybitnie blisko swej sztuki, uwazam za bycie niemozliwoscia dopuszczanie innych bezposrednich wplywów do "systemu". Takie cos mozliwe jest tylko gdy ma sie doczynienia z ludzmi wrecz identycznymi jak ty sam. I nawet wtedy musi to byc ktos kto jest na tyle dojzaly by móc swoim autorytatywnym "ostukaniem" spowodowac, ze doceni sie jego uwagi i ich racje, jego smak i wglad. Jak narazie znam tylko jedna taka osobe, to mój friend Snowy Shaw (ex. King Diamond /Mercyful Fate), ale on ma tez wlasny swiat i jest na maksa zaangazowany w swoja twórczosc.

Czy macie za soba muzyczna edukacje czy jestescie samoukami?

Jezeli chodzi o mnie, to nie mam zadnego wyksztalcenia muzycznego. Wszystkiego nauczylem sie sam. Ksztaltowal mnie glównie Metal i do niego milosc. Zapal, inspiracja, motywacja. Jak wszyscy brandzlowali czas w pubach i smarowaniem do dup, ja siedzialem w domu dniami i nocami i lewitowalem nad ziemia z gitara i muzyka w umysle. Ale nigdy nie trenowalem skal itp, po prostu gralem to co akurat przychodzilo mi na mysl. Czasami oczywiscie "wyciagalem" z plyt utwory innych kapel. Sukcesywnie z czasem nabieralo to wszystko coraz bardziej wyrafinowanej formy, az do takiej jaka jest teraz. Jezeli chodzi o reszte zespolu to Martin (bas), Christian (perkusja) i Fredryk (nowy, drugi gitarzysta) maja za soba pewna muzyczna edukacje, dosc krótka lecz intensywna. Wszyscy trzej byli w Musician Institute w Los Angeles rok czasu, tyle ze Fredryk kontynuowal pózniej w Berkley Institute. Attila (klawisze) jest równiez samoukiem, ale jego korzenie sa z gola inne. Jest klawiszowcem jazzowo-fussionowym, ale w sercu ma charakter jezdzca wiatru, dla tego miedzy innymi wzialem go do kapeli. Obecnie edukuje go w praktyce Metalu :) Daniel (wokal) jest takze samoukiem. Obecnie staram sie uksztaltowac jego utalentowany, zywiolowy wokal, by mial nad nim lepsza kontrole.

Co spowodowalo, ze zdecydowales sie byc muzykiem?

Nie wiem do konca co jest ostatecznym powodem ze zostalem muzykiem. Z reszta "muzykiem" nie wiem czy nalezy mnie nazywac. Jako instrumentalista jestem bardzo cienki. Teorii znam bardzo malo. Tak na prawde to jestem kompozytorem, to moja mocna strona i to chyba najbardziej pasujace okreslenie. Mimo wszystko, to wszystko zaczelo sie juz w Polsce. Muzyki sluchalem zawsze, ale dopiero Metal otworzyl magiczne wrota. AC/DC, Black Sabbath, Judas Priest, Led Zeppelin, Van Halen - to byl poczatek. Juz w 82 czy 83 skombinowalem gitare Malwe i zaczalem zezic. Ale moje prawdziwe uaktywnienie zaczelo sie dopiero w Szwecji do której wyjechalem w 84 roku. Kopletnie zatracilem sie (w pozytywnym tego slowa znaczeniu) w Metalu. To jest prawie nie do opisania. Wszystko inne bylo arcy podrzedne. I tak jest i dzisiaj, tylko ze w dojzalej formie. Kasa, dziewczyny, zycie spoleczne i rozrywkowe - to wszystko niewazne, liczy sie the secret of steel i odkrywanie/odczuwanie magicznych aspektów zycia.

Jakie sa Twoje zainteresowania poza muzyka? Co robisz w wolnych chwilach?

Od kilku lat nie mam tych chwil zbyt duzo. Czasowo niby tak, w glowie niestety nie. Zespól wypelnia cala moja codziennosc. Ale na nia oczywiscie zkladaja sie rózne czesci skladowe, miedzy innymi te, z których sklada sie zawartosc zespolu. Duzo pisze. Interesuje mnie bardzo psychologia, filozofia, mistyka, analityka. Lubie film (czesciowo) i ksiazke. KOCHAM gry komputerowe, szczególnie typu Unreal. Ogólnie siedze strasznie duzo przed komputerem, czesto na internecie. Mam za soba pewna edukacje wlasnie zwiazana z komputerami.
Niedawno nareszcie doszedlem trzydziestki - co od kilku juz lat widzialem jako symbol konica marnowania zycia, tracenia czasu na bezsensy i zycie dla zadowolenia innych - wszystkie nic nie dajace zajecia zostaly odlozone na bok i zyciowo-profesionalnie ustawilem wszystkie sensory i receptory na max na to co dla mnie najwazniejsze. To bardzo wazne zeby sie obudzic z letargu, sczególnie w mlodych latach zycia! Kiedys mialem tez mnóstwo innych zajec, niestety przy prawdziwej pasji i w nia zaangazowaniu wszystko inne do okola na ogól podupada i zanika. Duzo rzeczy z których nadal robie, robie jednak z czystego z braku laku. Szwecja to NIEDOOPISANIA nudny kraj. Ale to wszystko sie niedlugo drastycznie zmieni!

Zastanawiam sie dlaczego (i kiedy) zdecydowales sie opuscic ojczyzne? Powiedz cos o swoich polskich korzeniach.

Jastem z Sopotu. Wyjechalem w 1984, zaraz po stanie wojennym. Ojciec byl tu juz od dwóch lat. "Powodem" bylo polaczenie rodziny. Sam niczego nie decydowalem, nie mialem nic do gadania. Chyba nie zaluje, ale z kad mam byc pewny ile stracilem...

Zakladam, ze interesujesz sie literatura. Chcialbym wiedziec co myslisz o takich pisarzach jak Andrzej Sapkowski czy Waldemar Lysiak? A moze polecilbys mi jakas interesujaca pozycje?

Oczywiscie znam Andrzeja Sepkowskiego, ale niestety tylko z tego, ze wiem kim jest. To samo z Waldemarem Lysiakiem. Wstyd, ale, niestety nie mialem jeszcze ani CZASU (!) ani wolnosci umyslowej na skonfrontowaine sie z ich dzielami. Z pewnoscia zrobie to wkrótce jak juz bede mógl myslec tylko o trasach itp. - przejazdy autokarem pomiedzy koncertami to nieslychanie odpowiednie chwile na tego typu rzeczy. Wiem, ze "Wiedzmin" wchodzi do kin lada moment. Chyba nawet pojade na do Polski na premiere. Co bym Ci polecil? Z fantasy... na pewno "Widmowy Jack" (Roger Zelazny) i "Tygrysy Morza" (Robert E. Howard), ale to ostatnie na bank znasz.

Jak wygladaja koncerty Lost Horizon?

Troche za wczesnie na opisy. Dopiero mielismy siedem koncertów. Z reszta jestesmy i bedziemy przez najblizszy okres ograniczeni co do mozliwosci scenicznych. Troche wiecej do gadania, kasy, i rutyny i zaczniemy wcielac w zycie wszelkie pomysly. Co moge powiedziec od razu to na pewno, ze live róznimy sie bardzo od ogólu heavy metalowych kapel. My jestesmy dosc ekstremalna kapela jak na zespól grajacy tego rodzaju muzyke. Maksymalny headbanging i ruch na scenie. No i oczywiscie wyglad. Ubiory, malunki, intra, efekty... A pózniej... to juz bedzie jazda bez trzymanki!

Które zespoly heavy metalowe ocenil bys jako wartosciowe.

Trzymajac sie okreslenia heavy metal, nie metal ogólnie biorac, obecnie takimi aktualnymi zespolami które znam sa: Virgin Steele i Rhapsody (nie ostatnia plyta), ... Starych, czyli od dawna istniejacych, wogóle nie wymieniam bo bym sie rozpisal na kilka stron i z reszta nie ma po co. Jezeli ktos bylby zainteresowany to wszystkie takie zespoly wymienione sa na plycie i stronie internetowej. Z nie heavy metalowech kapel ostatnio odkrylem ponownie Immolation. Wlasnie magluje Failure For The Gods. Jest totalna! Maxymalnie kosekwetna i elokwentna przekazowo, oryginalna, inowatorska i na maxa progresywna, ale za razem przejzysta, i w niektórych momentach wrecz hitowa. Slyszalem, ze najnowsza plyta jest nieziemska.

Co uwazasz o Blind Guardian i Virgin Steele?

O, no widzisz, sam dales mi "opcje" Virgin Steele :) Czyli sie rozumiemy. To zespól, który jak uslyszlem to sie we mnie odrodzilo cos co myslalem, ze zostalo zatracone w Metalu (nie wliczajac mojego podejscia do Lost Horizon). Mówie tu oczywiscie o trzech ostatnich plytach, starsze nie wchodza mi wogóle, sa za bardzo rock'n'rollowe. Bardzo rekomenduje ten zespól. Najwazniejsze z tego wszystkiego to to, ze jego lider, David DeFeis, jest wybitnie pawdziwy i wrecz religijnie podchodzi do Metalu. Czyli tak jak ja. Pisalem z nim. Dla tego oprócz dobrej muzyki jest tu tez to co bardzo wiele zespolów wogóle nie zawiera - duch i magiczne aranzacje wzbudzajace od dawna zapomniany rodzaj emocji w Metalu. Nie przeasadze, ze to obecnie najblizej stojacy mojemu sercu zespól. Blind Guardian nie lubie. Strasznie meczy mnie wokal. Jest beznadziejny. Ale czesc muzyki jest dobra. Oczywiscie wykonanie jest super. Przyznam sie, ze sluchalem tej kapeli bardzo, bardzo dawno temu, jak jeszcze nikt jej nie znal. Batalions Of Fear mialem od razu jak tylko wyszla. Bardzo lubilem ta plyte, nadal lubie. Z lepszym wokalem, peodukcja i wykonaniem byla by wysoka pozycja!

"Brave New World"... Wielu ludzi kocha nowy album Iron Maiden, ale sa tez tacy, jak ja, którzy czuja sie troche zawiedzeni, czy rozczarowani. Zastanawiam sie co Ty o tym sadzisz.

Biorac pod uwage pozaziemski syf z poprzednim "chwilowym" wokalista, to plyta Brave New World jest arcydzielem (poczekaj, wrzuce ja sobie zeby sie utrwalic w przekonaniu. Ok juz leci). Rozczarowanie...? Nie, chyba nie. Ta plyta jest po prostu troche inna niz stare - wiesz nie mozna stac w miejscu - ale ogólnie brzmi jak stary Iron. Wszyscy by chcieli zeby oni zawsze tak samo brzmieli, czyli jak starzy Ironi, i ja to rozumiem, bo sam z pozycji "sluchacza" tez czesciowo tego chce. Nie wiem co oni sami sadza na ten temat. Z tego co widac (moze pozornie a moze nie) najwyrazniej wynika, ze nie maja ochoty na drastyczne zmiany czy wariacje stylowe. Jezeli oni sami sie dobrze z tym czuja to wszysko jest ok, a co do fanów to oni chyba jeszcze bardziej tego nie chca.

Czego sluchasz na co dzien? Jakie sa Twoje ulubione grupy?

Nie mam ulubionych grup. Chyba ze stare. Oprócz obecnych dwóch czy trzech, które wymienilem przedtem nie slyszalem od dawna nic szczególnego. Mam nadzieje, ze mi ktos w koncu cos zarekomenduje nowego. Mimo, ze pogrozony jestem we wlasna muzyke bardzo brakuje mi dobrej muzy innych. Chce poczuc bliskosc bratnich dusz. Ale niestety jest jedna wielka pustka. Ogólnie slucham duzo cosmic transu, ambientu, muzyki z gier komputerowych, symfonicznego blacka, muzyki typu Elend, troche filmowej, troche klasyki...

Kiedy mozemy sie spodziewac nastepcy "Awakening The World"? Macie juz jakies gotowe utwory albo chociaz zarys? Czego mozemy sie spodziewac po nowej plycie? Bedzie to kolejny koncept?

Nie tyle kolejny koncept co kontynuacja Frontu ze szczególnym naciskiem na rózne wyszczególnione tematy. Materialu na drugi album jest juz dosc duzo, aczkolwiek wszystko na razie jest w formie molekularnej i w fazie nieustajacych zmian. Ta plyta bedzie bardzo odmienna od pierwszej, ale oczywiscie w stylu Lost Horizon. Moge powiedziec, ze bedzie o wiele wiele bardziej epicka i dramatyczna, i znacznie wolniejsza. Nie ze nie lubimy juz szybkich utworów, chodzi o to ze na "Awakening..." jest prawie non stop grzanie, a przeciez jest mozliwych tyle wariacji... Najblizszym porównaniem do tego gdzie teraz podazamy jest "The Kingdom Of My Will" z obecnej plyty. Kocham taka muzyke.

What would you like to say to readers of Heavy metal Pages? Na koniec klasyczne: co chcialbys powiedzieć czytelnikom Heavy Metal Pages?

Lost Horizon to zespól prawdziwy. Caly material na tej i na kolejnych plytach jest i bedzie zawsze calkowicie bezkompromisowy! Nie ugne sie pod zadnymi wplywami ani bodzcami. To co wedlóg mnie ma byc powiedziane i zagrane, bedzie! Tylko stróprocentowa prawda wzgledem siebie samego moze zmienic cos u innych.

Dzieki Tomek za wywiad, a HMP za rozpowszechnianie naszego imienia.

Wojtek Lisicki, LOST HORIZON

In the name of True Metal
13 lipiec - 20 sierpien 2001, Geteborg, Szwecja

Strona: www.oncelosthorizon.com | Kontakt: info@oncelosthorizon.com